niedziela, 26 marca 2017

1699/ "Tak krawiec kraje...

...jak mu materii staje". 
Tym to powiedzeniem o dzisiejszych pracach, a właściwie wczorajszych, 
poczynionych na Babskim Spotkaniu 
w towarzystwie wspaniałych "Bab": Oli, Agnieszki, Marzeny ;)
W tygodniu zostałam poproszona o zrobienie kilku zaproszeń na okoliczność przyjęcia Chrztu Świętego. Jak mnie znacie, tak wiecie, że nie moje to klimaty... Ale z tymi klimatami nie idzie w parze moja asertywność- nie potrafiłam odmówić ;) Potem też pomyślałam, że  parę groszy się przyda w dobie wydatków ku zdrowotności, a i święta idą :p Wobec wyzwania najtrudniejszy był pomysł na... Postawiałam na prostotę, mając w głowie myśl, że "proste jest piękne". I wyszło, według mnie, nie tylko pięknie, ale i elegancko. Te parę zaproszeń tworzyłam na cyklicznym Babskim Spotkaniu u Oli, posiłkując się tą pierwszą, stworzoną jeszcze w domu. Na ich bazy przeznaczyłam końcówki papierów, a że ostał mi  się jeden, nie miałam sumienia chować go przed światem, toteż postanowiłam stworzyć na jego bazie, kartkę na okoliczność przyjęcia Chrztu Świętego, skoro już w te klimaty zabrnęłam :) I takim sposobem wykończyłam kolekcję owych papierków, przynajmniej tę ich niebieską część :p
Ze zdjęć, które nie oddawały jakości prac, nie byłam zadowolona, choć robione w słoneczne południe. Wina to małych okien z wysokimi parapetami, które nie wpuszczają do mieszkania zadowalającej ilości światła dziennego... Na balkonie robić zdjęcia? Hmmm... Na balkonie nie mieszczę się z... tyłem, gdy muszę się pochylić nad pracą, a i przeciąg, w którym ów jest, nie pomaga :p Zatem małe biurko wylądowało obok drzwi balkonowych i pstrykałam zdjęcia prac, po raz pierwszy w pełnym słońcu. Czy mi się podoba tak?... Niekoniecznie, ale być może przyzwyczaję się ;)





I druga kartka z wymowną grafiką, która zastępuje napis :)







Uffff... Ależ dzisiaj mi ten post dużo czasu zajął :p
I tak, objadając się twarożkiem z dżemem, dobrnęłam do końca postu 
(czy posta, czy jak tam się odmienia?... :p).
Już chciałam wyrzucić opakowanko, ale przypomniało mi się, że na rodzimym blogu,
u Alicji w scrap shop, trwa wyzwanie, do udziału w którym zostałam zaproszona.
Nie potwierdziłam ani odmówiłam. 
Ale?... 
po zerwaniu folii z pudełka, ukazał mi się pewien przedmiot, 
który z powodzeniem mogę wykorzystać do tematu wyzwania... 
A Wy co widzicie?...




Wczoraj natomiast, oprócz wyciętej ŻARÓWKI  :D



...dostałam od Marzenki rybki i jeszcze jedną żarówkę :D
Może zatem powstanie coś z tych rzeczy w połączeniu z opakowaniem?...
Tylko że od "może" do realizacji, ostatnio u mnie drogi się znacznie wydłużyły :p



Słonecznego i ciepłego popołudnia życzę :)))

piątek, 24 marca 2017

1698/ Ekspresowo na LemonCraft...

Kartka poczyniona jakiś czas temu, ale wciąż mi w niej czegoś brakowało. Kwiatki dostałam od Madzi, które niewątpliwie wpasowały się w klimat wzoru papierów i kartki wyczekującej wiosny. Tym sposobem zaczęło się na niej coś dziać, oprócz upływu czasu, czy może zbliżającej się godziny nadejścia wiosny (o której zapukała do drzwi?- 11.29 astronomiczna). Kolejne dni przeleżała, a właściwie eksponowała się na na biurku oparta na sztaludze (mini). Wczoraj, robiąc porządki trafiłam na rameczkę, którą natychmiast przytwierdziłam obok kwiatów, ale nadal było mi mało, więc wypełniłam nieco wnętrze ramki koralikami. Teraz jestem z pracy zadowolona. Prawdę mówiąc, straciłam wenę do kartek- tyle czasu już ich nie tworzyłam, a do stworzenia tej wykorzystałam m.in. papier z LamonCraft: "Dom Róż", notabene, uwielbiany przeze mnie :)  I tak, z gotową pracą, natrafiłam na ekspresowe wyzwanie rodzimego producenta tych pięknych papierków, trwające na profilu LemonCraft na FB :) <3



















Podlinkowany banerek prowadzący do wyzwania- może ktoś się skusi?... ;) 

Zdjęcie użytkownika Gosia Metryka.

wtorek, 21 marca 2017

1697/ Trochę pokory...

Taaa... Do tej pory byłam przekonana, że jak się zaprę; że jak będę na tyle zdeterminowana, to nie będzie dla mnie rzeczy niemożliwych do zrobienia. Jakże się myliłam wobec siebie. Widać, nie znałam dobrze siebie do tej pory, albo nie dopuszczałam innej myśli, niż tę, która stawiała mnie niemal na piedestale. No cóż, czas spojrzeć w lustro i spokornieć. Wspominałam Wam w jednym z poprzednich postów o szydełku. Hmmm... Niestety, za jego porzucenie lata temu, dziś mi się odwdzięcza tym samym i nie układa się odpowiednio w dłoni między palcami.:p Z kwiatuszków szydełkowych więc nici :p Kolejna sprawa to kwiatuszki papierowe. Odwiedzając Wasze blogi trafiłam u Dorotki na kursik, z pozoru łatwych do wykonania kwiatków. Z pozoru, bowiem te, które wykonałam gapiąc się kadr po kadrze na filmik, stwarzają pozory kwiatów. Nawet pręciki nie dodały im blasku :p Następna rzecz to podjęcie decyzji, po powrocie ze szpitala, o "reorganizacji", a właściwie, znacznym "zmniejszeniu" przydasi, których przez lata nagromadziłam nazbyt wiele, jak na moje możliwości twórcze. No cóż, na podjęciu decyzji się skończyło. A teraz spoglądam w ich stronę z niechęcią z perspektywy biurka, nie robiąc w tym względzie nic. Bowiem jak sobie pomyślę, że trzeba to wszystko wyjąć z półek, szuflad i szaf, poustawiać tak, by można było swobodnie się poruszać między nimi do fotografowania, potem z powrotem to wszystko pochować (być może się zmieści), to, prawdę mówiąc, odechciewa mi się. Przychodzi zatem taka refleksja, że być może ta choroba była mi po coś dana. Niewątpliwie, znacznie mnie ogranicza na każdym froncie :p Ale dość utyskiwania. Przyszłam dziś do Was z wykończonym notesem, poczynionym na ostatnim babskim spotkaniu z okładką przyozdobioną metalowymi elementami: kluczyk, róża, zegar, narożniki. Rurka zaś papierowa.  











Niestety, kwiatkami nie mogę się pochwalić, bo pomimo szczerych chęci ich poczynienia, wyszły mi maszkarki po godzinnym składaniu metodą prób i błędów, póki skończył mi się arkusz brystolu. Z całej zabawy jedynie parę można by uznać za dopuszczalne do zdobienia pracy, a tylko trzy do sfotografowania, by się nie zarumienić  :p Oto i one. 





Mięciutka mata, widelec, klej, końcówka długopisu- wszystko w zasięgu ręki jak u Dorotki, 
ale w moich łapkach "narzędzia" nie sprawdziły się, jak i nie sprawdziły się same łapki :p 

Podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...